Co to jest synthwave?

Synthwave od kilku lat jest już troszkę zapomniany jednak niedawna śmierć Kavinsky-iego przypomniała nam o zakurzonym diamencie ery 2010-2020. Chociaż pewnie wielu czytelników mogło przegapić ten mały nurt w muzyce i popkulturze. Dlatego – odświeżamy!

Synthwave to gatunek muzyczny, który powstał gdzieś na przełomie lat 2000/2010. Jest to muzyka, która mocno inspiruje się popkulturą lat 1980. Już sama nazwa SYNTHwave sugeruje jaki będzie ulubiony instrument wszystkich artystów – syntetyzatory (albo komputerowe wtyczki do fruity loop udające syntetyzatory). Melodie mocno inspirowały się filmami jak Gliniarz z Beverly Hills, Akira, Tron, oraz praktycznie całe akcyjne kino klasy B z tamtych lat.

Oczywiście artyści do swojej muzyki potrzebowali też coverów na albumy więc oprócz melodii powstawały też grafiki. Najbardziej stereotypowa grafika z synthwave jaką znam to widok zachodzącego słońca do którego jedzie Lamborghini Countach (albo Delorean) a po bokach mija rzędy palm. Czasami zamiast realnego zachodu wszystko może być retro-komputerowe bo wiecie – komputery lat 80tych też były cool.

1. Narodziny Synthwave

Żadne dzieło tak nie rozpromowało Synthwavu jak jeden film – DRIVE z 2011 roku. Tak, ten film gdzie Ryan Gosling chodzi w śmiesznej kurtce ze skorpionem i mało mówi. Sam film nie był przeładowany Synthwavem, można zliczyć dosłownie trzy kawałki na syntetyzatorach.

Wszyscy zapamiętali Synthwave nie dlatego, że był często a dlatego, że grał w kluczowych momentach. Każdy zapamiętał jak po pierwszym pościgu Ryan Gosling jedzie samotnie przez Los Angeles nocą.

I wtedy wchodzi Kavinsky ze swoim Nightcall. Wszyscy zapamiętali Kavinskiego. Miasto z pomarańczowym oświetleniem, w tle niebieska mgła, do tego różowe napisy tytułowe. A przez miasto sunie smutny Gosling w swoim starym Malibu. Jeszcze w innym pozytywnym momencie dla głównego bohatera przyśpiewywał zespół Electric Youth swój przebój A Real Hero. Początkowo Electric Youth było hitem ale to Kavinsky zdefiniował cały gatunek.

Czerwone Ferrari Testarossa, kurtka amerykańskiego ucznia i do tego ciemne okulary spod których czasami przebijało czerwone światło niczym Terminator. A żeby było zabawniej to Kavinsky nawet nie był Amerykaninem tylko Francuzem. Tak naprawdę wszystko co potem powstało w mniejszym lub większym stopniu inspirowało się Kavinskym, Kavinskim? Odmiana jego pseudonimu sprawia mi wiele problemu. No nic.

2. Wczesny Synthwave

Osobiście to jestem fanem wczesnego Synthwavu, kiedy gatunek był dosyć mało zdefiniowany i każdy próbował czegoś innego. Oczywiście rozmawiamy o latach 2010 kiedy nie było AI i jedyne co istniało to Photoshop (CS5 albo CS6, matko bosko, skamieliny) i wszystkie te okładki i artworki z tamtych czasów są takie uroczo kiczowate ale wiesz, że tworzyła to ręka grafika amatora a nie serwery chataGPT.

[Kliknij w okładkę albumu aby odsłuchać]

Kavinsky – Outrun (2010-2013 zależy jak liczyć)

W sumie śmieszne, że Kavinsky tworząc Synthwave od razu stworzył podgatunek Outrun czyli muzyka brzmiąca jak soundtrack do pościgu w filmie akcji gdzie gra Stallone/Schwarzenegger/Murphy/Gibson. Nie wiecie o co chodzi? Włączcie Protovision czyli trzeci utwór na liście.

Lifelike – So Electric (2007)

Niestety tylko singiel a nie cały album ale uważam, że to perełka Synthwave o której trzeba wspomnieć. Chwytliwa melodia w stylu disco, teledysk przypominają efekty specjalne z 80s oraz glitche jak z zużytych kaset VHS. I właśnie o to chodzi w Synthwave – to jest list miłosny do najfajniejszych elementów kultury lat 80tych.

FM Attack – Dreamatic (2009)

Ta urocza okładka pełna kiczu. Co to jest w ogóle? Ziemia? Mars? Księżyc? Chyba nie księżyc bo na niebie widać księżyc, a nawet dwa. W sumie to trzy jak liczymy discokulę. I jeszcze Ferrari Testarossa pędząca przez tą dziwaczną pustynię. Tak brzydkie aż oczy łzawią <3. Natomiast z albumu zdecydowanie polecam Hot Girlz In Love, Disco Attack, a przede wszystkim Sleepless Nights

Miami Nights 1984 – Early Summer (2010)

Sam tytuł idealnie oddaje klimat albumu – wczesne lato. Czujesz bryzę morskiego powietrza, pędzisz swoim sportowych coupe, obok ciebie siedzi długonoga modelka i suniecie wzdłuż brzegu Pacyfiku będąc oboje młodymi i pięknymi ludźmi gdzieś w roku 1984. Nazwa zespołu w tej samej czcionce co Miami Vice. Przy okazji to chyba pierwsze wykorzystanie Countacha w Synthwave. Bo artyści Synthwave regularnie wykorzystują tylko trzy auta: Testarossę, Countacha i Deloreana. Te trzy auta, w kółko, aż do porzygu, neonowego porzygu. Nie narzekaj, jest fajnie. Natomiast na albumie najsolidniejsze pozycje to Early Summer oraz Sunset Cruise.

3. Rozkwit Synthwave

Film Drive stał się hitem. Zaraz po nim zaczęły powstawać inne filmy z muzyką na syntetyzatorach. Z takich bardziej znanych dzieł to polecam It Follows oraz The Guest. Ponadto jak grzyby po deszczu powstawały kolejne zespoły i artyści grający melodie przypominające upalne Miami po którym biegają Sonny i Rico. W międzyczasie pionierzy Synthwavu wypuszczali kolejne albumy, które cementowały ich popularność. Oczywiście Synthwave nigdy nie przebił się do mainstreamu, była to muzyka dla hmmm… nazwijmy to hipsterów, którzy byli zbyt alternatywni na długie brody, flanelowe koszule i niesmaczne piwo kraftowe. Czyli zbyt hipsterskich hipsterów aby być hipsterami. Brzmi sensownie? Nie? Nieważne.

Miami Nights 1984 – Turbulence (2012)

I znowu okładka, która garściami czerpie z lat 80tych. Wzorek z zebry, do tego kolejne sportowe auto które się przeniosło do komputera! No tak bo lata 80te to era digitalizacji! Więc pędzi przez siatkę identyczną jak w TRON. Za nim kurzy się jakimiś abstrakcyjnymi wzorkami jak z tapety w pokoju Yuppies. Co to muzyki do zdecydowanie polecam Ocean Drive

The Midnight – Endless Summer (2016)

Cały album brzmi jak wakacyjny film młodzieżowy gdzież z roku 1988. Radosne wokale, kiczowany tekst, podobna melodyjka na syntetyzatorach i SAKSOFON. Wczesny Synthwave zazwyczaj unikał wokali, raz to było podytkowane estetyku filmowego soundtracku w stylu instrumentalnym a dwa, często brakowało chętnych do śpiewania piosenek co brzmią jak podróbka OST z ulubionego filmu twoich rodziców.

Carpenter Brut – Trilogy (2015)

Synthwave zaczął dzielić się na podgatunki. Był Outrun czyli muzyka pościgowa, był Dreamwave gdzie wszystko brzmiało jak senne marzenie, no i był Dark Synth. Czyli muzyka o mrocznych charakterze, czasami nawet rockowa, inspirowana GlamRockiem ale także soundtrackiem Johna Carpentera. I tak oto jest Carpenter Brut i jego trylogia. W rzeczywistości to są trzy EPki sklejone w jeden cudownym album. Co polecam? Wszystko! Ale jakbym musiał wybierać to: Roller Mobster, Looking for Tracy Tzu (a zwłaszcza teledysk z rudą panią ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), Paradise Warfare, Hang ’em all i Turbo Killer.

FM84 – Atlas (2016)

Po przeciwnej stronie koszmaru jest marzenie senne od FM84. To jest właśnie przykład odrębnego nurtu który miał być lekki i przyjemny w odbiorze. Tutaj polecam Running into Night co brzmi jak soundtrack do jakiegoś filmu o romantycznej miłośći nastolatków w małym amerykańskim miasteczku.

Gunship – Gunship (2015)

Album który brzmi jak z jakiegoś filmu familijsco-science-fiction, typu nastolatkowie ratują świat przed najazdem kosmitów czy innych duchów. Zwłaszcza utwór Tech Noir.

Trevor Something – Soulless Computer Boy and The Eternal Render (2016)

Album który brzmi jak podkład pod film lecący wieczorem po 23 zawierający wiele scen ślizganych. Polecam z niego szczególnie Do it again i Girlfriend. Ogółem cała twórczość Trevor Something brzmi jak podkład pod erotyk.

4. Późny Synthwave

Scenę zalała fala, a raczej powódź muzyków amatorów, którzy odkryli poradniki na youtube i zaczęli tworzyć utwory gdzie każdy brzmiał identycznie jak wszystkie inne. Jakość spadła, wszystko było takie samo, jeszcze też syntetyzatory przebiły się do mainstreamu dzięki serialowi Stranger Things, a to przyśpieszyło jeszcze bardziej przypływ ludzi myślących „ja też chcę robić syntetyczne plumkania, gdzie pobrać to fruity loop?”. Namnożyło się tyle mniejszych podgatunków, że już nikt nie wiedział co jest co. Sam Synthwave dzieli się już na: Outrun, Dark Synth, Dreamwave, Chillwave, Retro Electro, Popwave, Spacewave, Sovietwave (WTF), Cybersynth, nawet Vaporwave przez pewien czas był traktowany jako podgatunek Synthwavu ale gdy Synthwave zanikl to Vapor stał się odrębnym bytem. Sami artyści też zaczęli się odsuwać od Synthwavu i na przykład album od The Midnight „Monsters” z 2020 zaczyna brać elementy z Vaporwave i lat 90tych tak jakby twórcy zmęczyli się katowaniem tego samego w kółko.

Nina – Sleepwalking (2018)

W morzu tej nijakości udało się przebić niemieckiej piosenkarce – Nina ze swoim albumem Sleepwalking to takie ostatnie tchnienia solidnego syntetyzatora. Z albumu szczególnie jestem fanem Beyond Memory, Sleepwalking i Empire of Love.

The Weeknd – Blinding Lights (2020)

Przebój z nurtu Synthwave, który pojawił się i został światowym hitem gdy cały nurt już obumarł. Blinding Lights to piosenka z albumu After Hours ale tylko ten jeden utwór ma w sobie tyle energii i trafia w nurt Synthwave. Więc mamy hit o oślepiających światłach gdzie w teledysku gość pędzi Mercedesem przez Los Angeles. Trochę to takie symboliczne domknięcie klamry kompozycyjnej gdzie Synthwave zaczął się od Ryana Goslinga jadącego przez Miasto Aniołów i skończył się na The Weeknd gnającym przez te same ulice.

5. Umarł Synthwave, niech żyje Synthwave

Era synthwave minęła. Nawet Stranger Things się skończyło (no nareszcie). Mimo, że Synthwave przestał być cool to wciąż trafiają się melodie, które budzą we mnie uśpionego agenta „Zaraz, przecież to synthwave!”

VØJ, Narvent – Memory Reboot (2023)

LOWX – SEA OF FEELINGS (2023)

Co prawda cała atmosfera się zmieniła to wciąż można to zapisać do nurtu Synthwave. A to znak, że jeszcze nie raz Synthwave wypłynie na powierzchnię. Tylko czasy się zmieniły, mało kto przejmuje się albumami, byleby ten jeden singiel wybil się na spotify lub tiktoku.

Z drugiej strony kanały takie jak New Retro Wave czy ThePrimeThanatos cały czas wrzucają kolejne kawałki więc nut wciąż nie jest do końca martwy.

6. Inne dzieła kultury

Wspominałem wcześniej o filmach. Więc pora teraz omówić pozostałe dzieła powiązane z synthwave. Oczywiście zacznijmy od kinematografii:

Drive (2011) – Oczywiście. Od niego się zaczął synthwave


Tron Legacy (2010) – tutaj jest mało synthwavu ale dużo neonowej estetyki. Na przeprosiny jest dużo DAFT PUNKa.


The Guest (2014) – świetny akcyjniak który zmienia się w slashera, szczerze polecam. Film daje o wiele więcej niż obiecuje na początku.


IT Follows (2014) – Bardzo ciekawy i nietypowy horror. Jeżeli ktoś nie lubi jumpscare (kiedy potwór wyskakuje ci przed oczami) to powinien polubić ten film.


Only God forgives (2013) – ciężki do zrozumienia film pełen przenośni gdzie Ryan Gosling jest złym człowiekiem i bije ludzi, dużo neonowych świateł ale ostrzegam, że naprawdę ciężko trudno zrozumieć ten film

Lost River (2014) – Ryan Gosling został tym razem reżyserem i nagrał film o młodym chłopaku w Detroit, w tle lecą piękne melodie od Chromatics

Turbo Kid (2015) – akcyjniak gdzie w świecie postapo wszyscy jeżdżą… na rowerach. Krew leje się strumieniami, takie komediowe gore.

Kung Furt (2015) – pokręcona parodia udająca filmy gliniarskie z lat 80tych w tle motyw powrotu niemieckiego zbrodniarza wojennego. Smaku dodaje, że w polskiej wersji głosu użyczył sam Tomasz Knapik.

Nocturnal Animals (2016) – thriller w stylu Neo-Noir z synthwavowym soundtrackiem. W roli głównej Jake Gyllenhall.

Blade Runner 2049 (2017) – moim zdaniem o wiele lepszy od oryginalnego Blade Runnera. Niesamowite kolory, ciekawsze lookalizacje, i wciągająca historia. I znowu gra Ryan Gosling, to chyba klątwa Goslinga xD

John Wick (2014) – mało kto pamięta ale zanim seria dotarła do granic absurdu to John Wick na początku też czerpał garściami z neonowej estetyki synthwavu.

Upgrade (2018) – neonowa estetyka futurystycznego miasta spotyka jeden z najbardziej chorych scenariuszy ostatnich lat. Szczerze polecam.

Stranger Things serial (2016-2025) – nie cierpię ale muszę dodać. Pierwszy sezon bronił się unikatowym klimatem „Pacific Northwest” a potem stawał się coraz bardziej cukierkowy ale trzeba przyznać, że w serialu zawsze było dużo syntetyzatorów oraz trzeci sezon z centrum handlowym dobrze wpisywał się w neonową estetykę.

Gry, w sumie to w kwesti gier panuje trójca nieświęta:

Far Cry 3 Blood Dragon – gra osadzona jest w cybernetycznej przyszłośći pełnej jednoliniowych tekstów i świetnych motywów na syntetyzatorach

Hotline Miami oraz Hotline Miami 2: Wrong Number – Dwa tytuły które były kamieniem milowym dla np. Peturbatora lub Magic Sword, których sława wzrosła po użyczeniu swojej muzyki do gier.

Oprócz tego niezliczona ilość grafik i krótkich filmów tworzona przez amatorskich artystów.

Gratulacje! Dotarłeś lub dotarłaś do końca tego wpisu. W nagrodę grafika abyś mogła/mógł lepiej przestudiować Synthwave:

One thought on “Co to jest synthwave?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *