Skarpeta na 110 chęci ale jednak nie czyli FSO Syrena 110

W kontekście licencji na Polskiego Fiata 125p nieraz porusza się zagadnienie rezygnacji z wdrożenia do produkcji prototypów Warszawy 210 oraz Syreny 110. O ile zaniechanie rozwoju „210” jest w miarę klarowne – potrzebę nowego wozu porzucono na rzecz nowocześniejszej licencji opartej o sprawdzoną mechanikę – tak sama „skarpeta”, choć z podobnych powodów – doczekała się także swoistych niedomówień czy też mitów.

CZYTAJ DALEJ O SKARPECIE 110

Kanapowiec amcaropodobny z peerelu czyli FSO Warszawa 210

Może to będzie pewne deja vu, ale przy wpisie o GAZie 24 Wołga przypomniałem sobie Warszawę 210… Znaczy przypomniałem to za duże słowo, bo od czasu do czasu myślałem o napisaniu o „210” od nowa, bo stary wpis moim zdaniem był mało wyczerpujący. Także, po czterech latach (jak ten czas leci!) – FSO Warszawa 210, a raczej wpis o niej, wersja remastered ( ͡° ͜ʖ ͡°)

CZYTAJ DALEJ

Radziecka limuzyna dygnitarzy i nie do porywania czyli GAZ 24 Wołga

Volga, Volga, rakkaus tai kuolema pelkoa
Tanssiorkesteri Lossimies „Volga”

Ostatnio pracując nad wpisem o Trevi przypomniałem sobie o Wołdze… No przypomniałem to za duże słowo, bo generalnie co jakiś czas myślałem nad wpisem o radzieckim wozidle dla służb, jednak zazwyczaj inne wozy mnie pochłaniały. No co by nie mówić, tak wołga wryła się w popkulturę, zarówno jako niesławna Czarna Wołga (zapoczątkowana przez M21), jak i wóz dygnitarzy i pewna konkurencja dla Tatry… No ale nic, oto GAZ 24 Wołga, niekoniecznie czarna. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

tutaj na przykład biała ( ͡° ͜ʖ ͡°)
CZYTAJ DALEJ

V Spotkanie Klasycznej Motoryzacji w Sulejówku w święto niepodległości czyli relacja ze imprezy i kręcenia się po okolicy

Wybraliśmy się na coroczny zlot starych aut oraz motocykli w Sulejówku, organizowany w Święto Niepodległości 11 listopada. Chociaż było możliwe zwiedzanie okolicznego muzeum, to poprzestaliśmy na samych samochodach. Tegoroczna edycja obejmowała dwa parkingi – jeden z ubiegłego roku i drugi, niedaleko niego.

CZYTAJ DALEJ

Relacja z 72. rocznicy FSO – wyjątkowo pogodnej jak na listopad

Kurde, ja na tym blogu nie robię praktycznie nic poza jakimiś relacjami ze zlotów i imprez jakby to był jakiś relacjex, albo wycieczex, dobra nieważne. Jedna z takich imprez, które zaliczam obowiązkowo co roku jest bez wątpienia rocznicowy zlot pod Fabryką Samochodów Osobowych, byłem na takowym już w 2006 roku, ale o tym dzieciaczki moje innym razem, a od mniej więcej 2011 roku przybywam tam praktycznie corocznie. Jak ta impreza wyglądała w tym roku?

Continue reading „Relacja z 72. rocznicy FSO – wyjątkowo pogodnej jak na listopad”

Zlot amcarów na zadupiu, czyli relacja z I zlotu amcarów i militariów w Golubiu-Dobrzyniu

2 września 2023 odbył się pierwszy zlot amcarów i militariów w Golubiu-Dobrzyniu. Z racji braku amcara nawet najgorszego i najpodlejszego, czy też Uaza, byłem jedynie obserwatorem. Sprawdzamy co tam ciekawego przyjechało!

CZYTAJ DALEJ

Streamline zza Wielkiej Wody czyli Chrysler Airflow

W pierwszych latach motoryzacji – czy też jak się mówiło dawniej automobilizmu – samochody przypominały wyglądem powozy konne z doczepionym silnikiem. Zaczęło się to zmieniać u progu XX wieku – wówczas coraz częściej budowano pojazdy wedle reguły – opony o tym samym rozmiarze, kabina otwarta lub zamknięta pomiędzy (a nie nad jak wcześniej) osiami, wielka chłodnica pomiędzy reflektorami oraz oddzielone od karoserii błotniki i stopnie do wsiadania. Jednym z najbardziej znanych przykładów takich aut był Ford T.

Wraz z rozwojem automobilizmu coraz bardziej zaczęto spoglądać na aerodynamikę. Efektem badań konstruktorów i inżynierów były opływowe karoserie, chociażby w czechosłowackich Tatrach, jak i w amerykańskim Lincolnie Zephyrze. Jednym z pierwszych takich opływowych aut był Chrysler Airflow, który dał podwaliny pod auta streamline.

CZYTAJ DALEJ

Spontaniczna wyprawa do Zamościa, której kulminacją był zlot. Serio, to było spontaniczne. Nawet nie wiedziałem o tym zlocie.

W życiu najlepsze są te losowe momenty, które pozytywnie zaskakują, kiedy się tego spodziewasz najmniej. Po moim powrocie z Sandomierza (który opisałem w poprzednim artykule) miał odbyć się coroczny integracyjny zlot redakcji Recenzexu w jednym z większych miast naszego pięknego kraju. Niestety, okazało się, że część redaktorów zapomniała o tej imprezie, część nie dostała wolnego w pracy, a reszta… za mocno popłynęła testując „napoje sprzyjające integracji” i nie było z nimi żadnego kontaktu. Dlatego mając w zanadrzu kilka dni wziętego wolnego postanowiłem kuć żelazo póki gorące i zamiast siedzieć w domu znowu ruszyć w trasę. Tym razem, zgadliście, do Zamościa.

Continue reading „Spontaniczna wyprawa do Zamościa, której kulminacją był zlot. Serio, to było spontaniczne. Nawet nie wiedziałem o tym zlocie.”

Ojciec Mateusz, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem Sandomierz (bonus: muzeum samochodów i hutnictwa w Chlewiskach)

Jeśli jesteście na bieżąco z naszą witryną internetową to pewnie czytaliście już wpis red. Fasoli o wizycie w Świętokrzyskim. Było biednie, syfiasto i niepokojąco. Tak to jest jak województwo zapozna się przez pryzmat Skarżyska-Kamiennej i przede wszystkim Kielc, dodatkowo wożąc na tylnej kanapie jakiegoś niezbyt kontaktującego menela robiącego za przewodnika. Ja zaś postanowiłem się wybrać w odwiedziny do znajomych mieszkających we wschodniej części owego regionu. W niczym nie przypominającej ponury obraz Kielc.

Continue reading „Ojciec Mateusz, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem Sandomierz (bonus: muzeum samochodów i hutnictwa w Chlewiskach)”