Pół wieku na biegu, czyli Zlot Traktorów w Warszawie – relacja. (Plus o Ursusach słów kilka)

W pewien upalny dzień wybrałem się na dość nietypową motoryzacyjną imprezę. Wszak zloty maszyn rolniczych nie są tak powszechnie znane jak zloty samochodów, bo i miłośników tych nietypowych (dla większości ludzi) sprzętów jest mniej. Jednakowoż, polecam każdemu choć raz wybrać się na taką imprezę, bo jest to fajna odmiana od tego, co zazwyczaj widzimy na zlotach samochodowych.

Sam trochę interesuję się tematem maszyn rolniczych od dzieciaka. Pierwszą grą komputerową, która naprawdę mnie wciągnęła był Farming Simulator 2013. Setki godzin spędzone na tworzeniu polskich i zagranicznych gospodarstw i wszelkiego typu prace polowe w wirtualnym gospodarstwie mocno wpłynęły na ukształtowanie się moich zainteresowań. Pierwszym pojazdem, jaki prowadziłem był kombajn Bizon Z056. Wujek miał sad i dwa Ursusy na podwórku, więc zawsze gdzieś te maszyny się przewijały. Nawet dziś, po latach lubię od czasu do czasu wsiąść do wirtualnej 30-stki z Sipmą i poprasować trochę słomy. I mimo, że z czasem przerzuciłem się na samochodową część motoryzacji, to maszyny rolnicze dalej miały swoje miejsce w moim serduchu.

Zlot traktorów w Warszawie

Pół wieku na biegu to wydarzenie zorganizowane na 50 rocznicę protestów robotniczych w ZM Ursus w Warszawie. Spowodowane były ówczesnymi podwyżkami cen żywności wynikającymi z narastającego kryzysu gospodarczego i załamaniem polityki finansowej Edwarda Gierka.

Końcówka czerwca ’76. Robotnicy z ZM Ursus zatrzymujący pociągi.

Mimo upamiętniania raczej smutnych wydarzeń (wiemy, jak wyglądało tłumienie protestów w PRL-u) cała impreza miała na szczęście pozytywny wydźwięk.

Wszystko działo się na targowisku przy ul. Gierdziejewskiego. Zjawiłem się tam koło godziny 9:30. W samą porę, bo korowód ciągników przygotowywał się właśnie do wyjazdu. Przycupnąłem więc przy wyjeździe celem sfotografowania wyruszających maszyn. Na zlocie pojawiło się około 50 ciągników, co jest niezłym wynikiem. Dominowały Ursusy, co w sumie nie dziwi. Pojawił się jednak jeden Lanz Bulldog i jeden ciągnik marki Holder.

Ursus C-45/C-451

Samych Ursusów C-45 i późniejszych modernizacji C-451 przyjechało 10 sztuk. Są to maszyny, które robią największe wrażenie. C-45 był produkowany w latach 1947-1954, a jego późniejsza modernizacja od 1954 do 1959 w Ursusie, potem aż do 1965 w Gorzowie Wielkopolskim. Jest to konstrukcja bardzo mocno bazująca na niemieckim ciągniku Lanz Bulldog D9506, którego wiele egzemplarzy zostało porzuconych przez Niemców na ziemiach przyłączonych do Polski po II wojnie światowej. Dużymi zaletami tej konstrukcji była prostota budowy i duża moc uciągu, dobrze więc sprawdzał się na polach odbudowującej się po wojnie Polski Ludowej. Silnik napędzający ten ciągnik to 1-cylindrowy, dwusuwowy silnik średnioprężny (zapłon paliwa następuje w nagrzanej, niechłodzonej gruszce żarowej) o pojemności 10,3 litra. Generował on 45KM i zawrotne 486 Nm! Pojedynczy tłok o rozmiarze wiadra pracujący w poziomie sprawiał, że ciągnik w charakterystyczny sposób podskakiwał na wolnych obrotach. Kolejną ciekawostką, jest sposób odpalania tego potwora. Aby uruchomić silnik, należało najpierw rozgrzać lampą lutowniczą gruszę żarową z przodu ciągnika. Następnie należało wyjąć koło kierownicy wraz z kolumną i włożyć w jedno z bocznych kół zamachowych i zakręcić nim, aby wprawić w ruch tłok i doprowadzić do zapłonu. Wymagało to dużej siły i wprawy, ale także ostrożności, gdyż kierownicę wraz z kolumną trzeba było w odpowiednim momencie wyjąć. Zabawa dla prawdziwych mężczyzn.

Ursusy C-45 i C-451 ze zlotu w Warszawie.
Po lewej pierwowzór Ursusa C-45 – Lanz Bulldog.
Budowa Ursusa C-45.
Niech żyje!

Ursus C-325/C-328/C-330

Najwięcej było ciągników lekkich, czyli C-325, C-328 i pochodnych. Niektóre wyremontowane zgodnie z oryginałem, inne trochę zbyt „cukierkowe”, ale to tylko moje zdanie.

W związku z zapotrzebowaniem polskiego rolnictwa na lekkie ciągniki rolnicze, mogące zastąpić już przestarzałe Ursusy C-45/C-451, przystąpiono w 1956r do prac nad stworzeniem nowej konstrukcji. Tak powstały najmniejsze czterokołowe ciągniki Ursusa: Ursus C-325 produkowany w latach 1959-1963, napędzany silnikiem 2-cylindrowym, wysokoprężnym o pojemności 1810 cm³ i mocy 25KM oraz Ursus C-328 (jako modernizacja C-325) produkowany w latach 1963-1968 ze zmodernizowanym silnikiem o pojemności 1960 cm³ i mocy 28KM oraz kilkoma innymi zmianami. W porównaniu do C-45, nowe Ursusy były o niebo nowocześniejsze. Układ hydrauliczny z trzypunktowym układem zawieszenia oraz wał odbioru mocy zapewniały możliwość operowania ciągnika z wieloma nowymi maszynami, wprowadzono także możliwość regulacji obciążenia, rozstawu kół i prześwitu. Ciągnik był też zdecydowanie lżejszy.

Cechą wyróżniającą zwłaszcza wczesne C-325 są reflektory wysunięte bardziej do przodu, w późnych C-325 i w C-328 były one bardziej cofnięte.

Nie zabrakło również „ciapków”, czyli obok „sześćdziesiątki”, najpopularniejszego polskiego ciągnika. Ursus C-330, popularnie zwany „trzydziestką” był produkowany w latach 1967-1987, a późniejsza modernizacja nazwana C-330M w latach 1987-1993. Jest to sprzęt dalej dzielnie służący w wielu polskich gospodarstwach, czasem w niezmienionej od kilkudziesięciu lat formie, czasem unowocześniony przez swoich właścicieli. Ursusa C-330 napędzał zmodernizowany silnik z C-328, o niezmienionej pojemności 1960 cm³ i mocy znamionowej 30,5KM. Trzydziestka, względem poprzednika otrzymała zmodyfikowany układ hydrauliczny, nową maskę, przednią oś, instalację elektryczną, nowy typ świec żarowych, wydajniejszą pompę oleju i wiele innych nowości.

Dość wczesny ciapek: stara, okrągła oś przednia, stary typ atrapy chłodnicy z wytłoczką pod napis, obciążniki takie jak w C-328, stary typ rury wydechowej i metalowa kierownica.
A tutaj nowszy ciapek, M-ka po modernizacji z 1987. Nowa oś przednia, nowe obciążniki, grill bez wytłoczki, okrągły wydech. No i kabina.

Ursus C-4011/C-355/C-360

Nie zabrakło również „sześćdziesiątki”, czyli Ursusa C-360, jej poprzedników i pochodnych. W przeciwieństwie do trzydziestki, 60-ka nie była do końca polską konstrukcją. Historia 60-ki zaczyna się wraz z ciągnikiem Zetor 4011. Równocześnie z zapotrzebowaniem na lekkie ciągniki rolnicze, pojawiło się zapotrzebowanie na ciągniki średnie. Postanowiono więc nawiązać współpracę z czechosłowackim Zetorem. Wedle zapisów umowy podpisanej w 1962 roku strona polska miała zrezygnować z produkcji średnich ciągników własnej konstrukcji, a umowa miała obowiązywać do końca 1980 roku. Produkcja w Polsce ruszyła w roku 1965. Z taśmy produkcyjnej zjeżdża wówczas pierwszy Ursus C-4011. Był to ciągnik wyposażony w 4-cylindrowy, wysokoprężny silnik o pojemności 3120 cm³ i mocy maksymalnej 42 KM. C-4011 utrzymał się w produkcji do 1970 roku, a już w 1971 roku na rynek weszła jego wersja rozwojowa, Ursus C-355. Był to ciągnik znacznie bardziej przypominający najbardziej znane „sześćdziesiątki”. Otrzymał on nową maskę, jednodrążkowy układ kierowniczy, podwójny filtr oleju, nową tablicę rozdzielczą, zmieniony kąt wtrysku, dzięki któremu silnik osiągnął moc 45 KM i wiele innych zmian. W 1975 roku rozpoczęto produkcję zmodernizowanej wersji C-355M, która powstawała tylko przez 2 lata.

Na górze po lewej – Ursus C-4011, czyli „czterdziestka”. Obok, po prawej (żółty, bez kabiny) C-355, a pod nim C-360 z kabiną Naglak i oponami „balonówkami”.

A w 1976 roku narodził się drugi, najbardziej znany, polski ciągnik rolniczy, czyli Ursus C-360. Można rzec, że było to ostateczne stadium rozwoju czechosłowackiej licencji, z której w sumie niewiele już pozostało. Moc wzrosła do 52 KM, a sam ciągnik utrzymał się w produkcji do 1994 roku. Wyprodukowano 282000 egzemplarzy sześćdziesiątki.

A to jedna z pochodnych C-360, czyli C-360 3P z trzycylindrowym silnikiem Perkinsa. Na postoju można je łatwo rozróżnić, 3P ma w masce, po prawej stronie wycięcie pod sprężarkę. Ten sam silnik trafiał również pod maskę samochodów Tarpan.

Ciężka seria

Na zlocie pojawił się również jeden ciągnik tak zwanej „ciężkiej serii”, czyli ciężkich ciągników Ursusa, stworzonych we współpracy z Zetorem. Tym razem nie były to modele produkowane na licencji, lecz opracowane wspólnie z czechosłowackimi konstruktorami w Polsko-Czechosłowackim Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Ciągników w Brnie. Ciężką serię zapoczątkował model C-385. Seria ta obejmowała bardzo wiele modeli. Najważniejsze, co należy wiedzieć to to, że mogły być wyposażone w silniki cztero lub sześciocylindrowe, a liczba 2 lub 4 na końcu nazwy modelu oznaczała napęd na dwa lub na cztery koła (C-385 występował zarówno z napędem na dwa, jak i na cztery koła). Modele od C-385 do 1014 posiadały silniki czterocylindrowe, natomiast od 1201 do 1954 silniki sześciocylindrowe. Moc wynosiła od 82 KM (C-385) do 190 KM (1954). Ciągniki ciężkiej serii powstawały w latach 1969-2009.

Jedyny przedstawiciel „ciężkiej serii” na zlocie, C-385 de luxe przeznaczony na eksport do krajów zachodnich. Ursusy cieszyły się sporą popularnością zwłaszcza w krajach skandynawskich, gdzie opracowano nawet tamtejszą wariację na bazie Ursusa, czyli ciągnik Swed-Trac.

Prototypy

Jednak najciekawsze egzemplarze dopiero przed nami. W zlocie brały udział również ciągniki z Muzeum Motoryzacji w Nieborowie, a mają tam naprawdę fajne kąski. Na pierwszy ogień Ursus 202. Powiem szczerze, że sam musiałem nieco poczytać o tym ciągniku, bo do tej pory wiedziałem tylko tyle, że był i nie było mi dane zobaczyć go na własne oczy.

Prototypowy Ursus 202 w pełnej krasie.

Gdy w połowie lat 80 w Ursusie rozpoczynano produkcję licencyjnych ciągników Massey Ferguson, zrodził się pomysł opracowania nowego, kompaktowego ciągnika bazującego na licencyjnych częściach. Tak powstał prototyp Ursusa 202. Napędzał go 2-cylindrowy silnik opracowany przez konstruktorów z Ursusa na bazie silnika Perkinsa. Mimo, że 202 jest podobny wizualnie do C-330, to niewiele je łączy. Powstało jedynie kilka sztuk tej maszyny.

Kolejnym rzadko spotykanym ciągnikiem był Ursus C-330 3P. Co prawda ten, który pojawił się na zlocie to późniejsza modyfikacja, a nie fabryczny prototyp, ale i tak warto o nim wspomnieć. C-330 3P był niczym innym, jak trzydziestką z silnikiem z licencyjnych Fergusonów. Była to 3-cylindrowa jednostka o mocy 38KM. Deska rozdzielcza dostała wskaźniki z MF-a, a prądnicę używaną do tej pory w C-330 zastąpiono alternatorem z… Poloneza.

Jednak prawdziwą furorę robiły dwa Ursusy serii U.

Ursus U-310
Ursus U-610

Można powiedzieć, że seria U to prawdziwe legendy dla fanów polskiej mechanizacji. Ciągniki opracowane w 100% przez polskich konstruktorów: polski pomysł i polskie wykonanie. Były to ciągniki niezwykle nowoczesne jak na swoje czasy i wypadały niezwykle dobrze w zagranicznych testach. Do tego stopnia, że Renault proponowało Ursusowi produkcję tych ciągników na licencji pod swoim znaczkiem! Seria U została zaprojektowana z minimalnym wykorzystaniem części produkowanych już wówczas ciągników, które obejmowało jedynie drobnostki jak lampy i przełączniki. Jednym z celów opracowania ciągników serii U, było stworzenie zunifikowanej serii ciągników lekkich i średnich, z których części byłyby wymienne między modelami. Do tej pory w Polsce produkowano zarówno lekkie ciągniki własnej konstrukcji, jak i średnie na czechosłowackiej licencji, więc taka unifikacja bardzo uprościłaby serwisowanie.

Pierwsze próby konstrukcji nowych ciągników przypadły na rok 1966. Do 1972 powstało 36 egzemplarzy ciągników Serii U. Seria U obejmowała cztery modele: U-310, U-510, U-610 i U-710. Były one napędzane 4 typami silników, które różniły się ilością cylindrów – od 2 do 4.

Pierwsza generacja ciągników serii U. Na zdjęciu modele U-510 i U-710. Źródło: RetroTraktor.pl

Niestety, jak to często gęsto w PRL-u bywało, polskie konstrukcje ustępowały miejsca licencjom. Tak też było w tym przypadku, gdy w 1974 roku Polska podpisała umowę z angielskim Massey Fergusonem na produkcję ich ciągników. Rządzący zdawali sobie sprawę, że wdrożenie do produkcji nowych, polskich ciągników wiązałoby się z zaprojektowaniem i stworzeniem całkowicie nowych linii produkcyjnych, tłoczników itd. Zakup licencji był prostszy, tańszy i mniej czasochłonny. Tak oto płonna nadzieja na to, że będziemy produkować własne, dobre ciągniki legła w gruzach.

Jeśli zainteresowała Was historia ciągników serii U, polecam artykuł ze strony RetroTraktor: https://retrotraktor.pl/seria-u-zunifikowana-rodzina-prototypowych-ciagnikow-ursusa/

Wnętrze Ursusa U-310.
I wnętrze Ursusa U-610.

To tyle

Miało być krótko, a wyszło jak zwykle. No, ale przynajmniej teraz wiem, że macie podstawową wiedzę o polskich ciągnikach ;). Dozo

Mam nadzieję, że stosujecie do tych zasad.
I pojechali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *