Polska Rzeczypospolita Ludowa bublami stała – to prawda znana od lat, w tamtych czasach wstydliwa dla władz i uciążliwa dla obywateli, obecnie popada w coraz większe zapomnienie. Wszak minęło już ponad 35 lat od upadku tego państwa z „najlepszym” ustrojem na świecie, dla osób starszych to już cała epoka, dla młodszych czasy równie odległe co Bitwa pod Grunwaldem, czy II wojna światowa – zupełnie obce i znane wyłącznie z książek i filmów. Ale do rzeczy.
Produkty wykonane wadliwie nie są wyłącznie domeną państw komunistycznych, w końcu i na zachodzie była to rzecz zupełnie normalna, różnica polega na tym, że w cywilizowanym kraju za wykonanie bubla ktoś ponosi odpowiedzialność i jego nabywca może go zwrócić, aby w zamian otrzymać pełnowartościowy produkt, a w PRL nie było tak kolorowo: raz, że funkcjonowało podejście „nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”, a dwa, że podaż wielu produktów była bardzo mocno ograniczona, więc trzeba było się cieszyć, że w ogóle udało się nabyć cokolwiek. Najlepiej obrazuje to scena z filmu „Fetysz” z lat 80., w której rodzina po wieloletnim ciułaniu pieniędzy na nowego malucha wybiera się do Polmozbytu aby zakupić wymarzony wóz, a tam dosłownie wszystkie samochody są felerne. Jednemu wypada klamka, drugiemu odpada boczek drzwi przy trzaśnięciu drzwiami, inny, najlepiej poskładany pod specjalnego klienta okazuje się mieć niedokręconą kierownicę, która po paruset metrach zostaje kierowcy w rękach. Nie było wyjścia, brali co było. Podobnie było w przypadku płyt winylowych, zarówno bardziej jak i mniej znanych artystów.
Continue reading „Ale tandetę teraz produkują, czyli trochę o wadliwie wykonanych płytach winylowych z PRL”