Graciarstwo w roku 2026 z mojej małomiasteczkowej perspektywy, czyli dyskusja z pewnym artykułem

Kilka dni temu pan Łubiński z redakcji Autoblog stworzył artykuł, w którym opisał swoją kapitulację w temacie uprawiania graciarstwa. Zaintrygowany zarówno tytułem, jak i samą treścią artykułu postanowiłem podjąć dyskusję na temat tego, czy jest faktycznie tak źle, jak pisze, a wolę to zrobić tutaj na Recenzexie, bo treści będzie znacznie powyżej pojemności przeciętnego komentarza.

Poza tym nie umiem korzystać z tego autoblogowego wydziwu do pisania komentarzy.

Continue reading „Graciarstwo w roku 2026 z mojej małomiasteczkowej perspektywy, czyli dyskusja z pewnym artykułem”

Śmietnik terenowy siedmiożebrowy czyli SUBIEKTYWNE TOP 5 Jeepów

Jeep funkcjonuje zarówno jako marka samochodów, jak i ogólne określenie aut terenowych. O ile kiedyś u nas takim synonimem był gazik, o tyle na Zachodzie dżip był wzorem i wyznacznikiem konstruowania aut do jazdy po bezdrożach i normalnych drogach. Nic dziwnego – wóz zaskarbił sobie sympatię klientów charakterem oraz właściwościami terenowymi. W wojsku był z kolei wszechstronnym wozem, którego używano w niezbyt przyjaznych warunkach.

Z racji długiego stażu Jeepa na rynku, postanowiłem poszukać kilku charakterystycznych modeli, które zbudowały swoistą legendę marki, która przeżywała większość koncernów, w których była.

czytaj dalej o JOOPach

Ale tandetę teraz produkują, czyli trochę o wadliwie wykonanych płytach winylowych z PRL

Polska Rzeczypospolita Ludowa bublami stała – to prawda znana od lat, w tamtych czasach wstydliwa dla władz i uciążliwa dla obywateli, obecnie popada w coraz większe zapomnienie. Wszak minęło już ponad 35 lat od upadku tego państwa z „najlepszym” ustrojem na świecie, dla osób starszych to już cała epoka, dla młodszych czasy równie odległe co Bitwa pod Grunwaldem, czy II wojna światowa – zupełnie obce i znane wyłącznie z książek i filmów. Ale do rzeczy.

Produkty wykonane wadliwie nie są wyłącznie domeną państw komunistycznych, w końcu i na zachodzie była to rzecz zupełnie normalna, różnica polega na tym, że w cywilizowanym kraju za wykonanie bubla ktoś ponosi odpowiedzialność i jego nabywca może go zwrócić, aby w zamian otrzymać pełnowartościowy produkt, a w PRL nie było tak kolorowo: raz, że funkcjonowało podejście „nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”, a dwa, że podaż wielu produktów była bardzo mocno ograniczona, więc trzeba było się cieszyć, że w ogóle udało się nabyć cokolwiek. Najlepiej obrazuje to scena z filmu „Fetysz” z lat 80., w której rodzina po wieloletnim ciułaniu pieniędzy na nowego malucha wybiera się do Polmozbytu aby zakupić wymarzony wóz, a tam dosłownie wszystkie samochody są felerne. Jednemu wypada klamka, drugiemu odpada boczek drzwi przy trzaśnięciu drzwiami, inny, najlepiej poskładany pod specjalnego klienta okazuje się mieć niedokręconą kierownicę, która po paruset metrach zostaje kierowcy w rękach. Nie było wyjścia, brali co było. Podobnie było w przypadku płyt winylowych, zarówno bardziej jak i mniej znanych artystów.

Continue reading „Ale tandetę teraz produkują, czyli trochę o wadliwie wykonanych płytach winylowych z PRL”

Pół wieku na biegu, czyli Zlot Traktorów w Warszawie – relacja. (Plus o Ursusach słów kilka)

W pewien upalny dzień wybrałem się na dość nietypową motoryzacyjną imprezę. Wszak zloty maszyn rolniczych nie są tak powszechnie znane jak zloty samochodów, bo i miłośników tych nietypowych (dla większości ludzi) sprzętów jest mniej. Jednakowoż, polecam każdemu choć raz wybrać się na taką imprezę, bo jest to fajna odmiana od tego, co zazwyczaj widzimy na zlotach samochodowych.

Continue reading „Pół wieku na biegu, czyli Zlot Traktorów w Warszawie – relacja. (Plus o Ursusach słów kilka)”