Czy da się kupić proste, niezawodne, tanie w utrzymaniu auto za mniej niż 1/4 najniższej krajowej? Da się – oto przykład.
Historia zakupu
Swój najtańszy wóz zakupiłem w styczniu bieżącego roku. Gdy Toyota trafiła do blacharza (link do wpisu o mojej Camry tutaj: https://recenzex.pl/toyota-camry-v20-czyli-nietuzinkowe-daily-recenzja-posiadacza/), stwierdziłem, że potrzebuję czegoś na dojazdy do pracy. Kryteria były proste: wóz miał być jak najtańszy, ale jednocześnie nie chciałem czegoś pokroju Fiata Seicento czy Golfa bo to nudne i wciąż popularne dupowozy. Pod uwagę brałem takie auta jak Suzuki Maruti, VW Polo 86C 2F, Kię Pride, Peugeota 106, Citroena AX i inne tego typu małe, miejskie toczydełka, które już wyginęły, w tym również Renault Twingo.
Twingo zawsze mi się podobało, bo mimo, że wygląda jak żaba z downem to jednocześnie gdy patrzę na to pocieszne, małe autko nie mogę przestać się uśmiechać. Taki był zresztą zamysł projektantów, aby stworzyć sympatyczne, miejskie toczydełko.

Auto pozyskałem ogłaszając się na grupie graciarskiej na Facebooku, z postem o tym, że szukam taniego auta na zimę. Propozycji nie było dużo, a gdy zobaczyłem to małe, żółte jajko, wiedziałem od razu, że to będzie to. Auto stacjonowało we Wrocławiu, więc dla mnie było to ok. 300 km drogi w jedną stronę. Wóz był sprawny technicznie, miał przegląd i OC. Nic więc nie stało na przeszkodzie, aby wrócić nim na kołach do domu. Stwierdziłem więc, że „ahoj przygodo”. Parę godzin później byłem już właścicielem tego oto wspaniałego wytworu francuskiej myśli technicznej (czyli, jak wiadomo, ukradzionego projektu FSM Beskida (żart)).

Podróż powrotna przebiegła bez jakichkolwiek problemów i wieczorem Twingo stanęło pod moim domem.

Trochę o historii Twingo
Co prawda niedawno red. Sony Krokiet napisał już trochę o historii powstania Twingo pierwszej generacji, (tu link: https://recenzex.pl/francuski-miejski-dawca-faltdacha-czyli-renault-twingo-i/) ale pozwolę sobie dorzucić kilka słów ode mnie. Pierwsze pomysły stworzenia nowego auta miejskiego pojawiły się już na początku lat 80. Francuzi zdawali sobie sprawę, że miejskie modele, które produkują są już zbyt przestarzałe – Renault 4 było w produkcji od 1961 roku, a Renault 5 od 1972.
Czynnikiem, który dodatkowo napędził zaprojektowanie takiego auta był rządowy program ECO 2000 z 1980 roku, który zakładał stworzenie maksymalnie oszczędnego samochodu, którego spalanie nie przekraczałoby 3 litrów na 100 km. W programie brały udział firmy Renault i Citroen. Efektem prac Renault był prototyp Renault Vesta I, który zaprezentowano w 1982 roku.

Nie wszedł on do seryjnej produkcji, jednak posłużył za wzór do tworzenia kolejnych tego typu konstrukcji. Następnie rozpoczęto prace nad prototypem W60, który w przyszłości miał posłużyć jako baza do powstania pierwszej generacji Twingo. W 1987 zaprezentowano następcę prototypu Vesta I, czyli Vesta II.


W 1988 roku francuski rząd zakończył finansowanie programu ECO 2000, jednak Renault wyposażone po nim w pokaźną dawkę wiedzy, pozyskaną przy projektowaniu prototypów małego, miejskiego i oszczędnego auta mogło przystąpić do wdrażania auta seryjnego.
Pierwsza generacja Renault Twingo została zaprezentowana w 1992 roku na salonie samochodowym w Paryżu. Początkowo dostępne było tylko z jednym silnikiem, dość przestarzałym, benzynowym C3G, czyli ośmiozaworową jednostką o pojemności 1,2 litra, mocy 55 koni i łańcuchem rozrządu.
W 1996 roku zaczęto montować w Twingo silniki nowszej konstrukcji, czyli D7F (60KM, 8V), a od 2001 roku D4F (75km, 16V). W 1996 roku wprowadzono do oferty Twingo ze skrzynią automatyczną. W 1998 roku miał miejsce pierwszy duży face-lifting (PH2), w którym zmieniono m.in. przednie reflektory, deskę rozdzielczą, tylne światła i kilka innych detali. Po drodze miały miejsce jeszcze dwa drobne liftingi (PH3 w 2000 i PH4 w 2004). Produkcję pierwszej generacji zakończono w 2007 roku we Francji, a w 2012 w Kolumbii. Łącznie wyprodukowano ponad 2,6 miliona sztuk Twingo pierwszej generacji.
A teraz trochę o moim egzemplarzu
Twingo, które posiadałem to egzemplarz przedliftowy z 1996 roku, czyli PH1. Jest to ostatni rocznik, w którym dostępny był silnik C3G. Jest to motor z rodziny Cléon-Fonte, która weszła do produkcji w roku 1962 i była stosowana w takich modelach Renault jak 5, 8, 9, czy nawet Apline A110. Były też dostępne w Daciach 1300, DAFie 55, czy brazylijskim wynalazku o nazwie Ford Corcel. Twingo wyposażone w tą jednostkę było dostępne z jednopunktowym wtryskiem paliwa.

Jak na samochód za mniej niż 1/4 najniższej krajowej wóz posiadał całkiem bogate wyposażenie: elektryczne szyby, elektryczne sterowanie lusterkami, zamek centralny na pilota, ABS, dwie poduszki powietrzne, wspomaganie kierownicy. Posiadał też tylną wycieraczkę, jednak została ona zdemontowana prawdopodobnie w celu obniżenia masy, tak jak parę innych elementów, gdyż poprzedni właściciel upalał Twingo na torze. Tak.
Pewną ciekawostką jest, że wóz był od nowości w Polsce, i w momencie zakupu miał 280000 km przebiegu. I działał. Także pozdrawiam stąd ludzi piszących eEEEe FrANcUskie to gUUUnwo. Otóż nie zawsze.
W aucie brakowało niektórych elementów plastikowych wnętrza, jak np. osłon tylnych kielichów, zaślepki lewego lusterka lub połowy tylnego zderzaka który ktoś uciął w miejscu przetłoczenia. Część z tych elementów, jak zderzak czy wykładzina podłogi (której też nie było) udało mi się skompletować i zacząłem używać auta na daily.



Twingo miało oczywiście parę wad, np. korozję, która dopadła prawy przedni kielich i prawą podłużnicą, aczkolwiek wóz przeszedł przegląd bez żadnych „prezentów” dla diagnosty (z okazji jego imienin oczywiście).
Jedną z najbardziej rzucających się w oczy wad była „powłoka lakiernicza”. Wóz oryginalnie był koloru żółtego, takiego jak egzemplarz z poniższego zdjęcia. Jednak z bliżej nieznanego mi powodu któryś z poprzednich właścicieli postanowił przemalować je na kolor… również żółty. Prawdopodobnie metodą na „wałek malarski”, choć bardziej to wyglądało na malowanie odkurzaczem. Wyłączonym.


Użytkowanie
Przez pół roku użytkowałem Twingo na co dzień, głównie na dojazdy do pracy. Przez ten czas jedyną usterką była żarówka kierunkowskazu, która czasem przestawała łączyć, a po lekkim obróceniu świeciła już normalnie. Ale taka „awaria” to nie awaria. Wpływ na taki obrót spraw miała z pewnością pancerność silnika oraz nieskomplikowana konstrukcja. Nie bez powodu uważa się Cleony za najbardziej trwałe silniki dostępne w Twingo.
Rzeczą, której żałuję jest to, że nie zmierzyłem spalania tego wozu. Ale biorąc pod uwagę archaiczność tej konstrukcji i wyeksploatowanie jednostki napędowej, spalanie zapewne było wyższe niż nominalne 6L/100km.
Teraz parę słów o wnętrzu Twingo PH1, które bardzo mi się podoba. Na wstępie przyznam się, że nie uwieczniłem wnętrza mojego egzemplarza. Nie byłem pewny, czy w ogóle napiszę recenzję tego wozu, jednak po czasie stwierdziłem, że skoro już wpadł w moje łapki i posiadałem go przez pół roku, to wypadałoby chociaż o nim wspomnieć. Wracając, znalazłem zdjęcie auta z identycznym środkiem, więc nim się posłużę.

Stylistyka wnętrza jest jednocześnie prosta i z pomysłem. Twingo miało być małym, sympatycznym samochodzikiem zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz, i udało się to osiągnąć projektantom. Wystarczy spojrzeć na wszechobecne obłości, niebieskie akcenty na pokrętłach (które w innych wersjach mogły być żółte, zielone, czy czerwone), przełącznikach i zapalniczce, wzorkom na fotelach czy chociażby przyciskowi od świateł awaryjnych w postaci czerwonej kulki na środku deski. Nawet kluczyk ma postać niebieskiej „kulki” z grotem. Dyskusyjnym elementem wnętrza jest wyświetlacz pośrodku deski z cyfrowym prędkościomierzem i wskaźnikiem paliwa. O ile wygląda on ciekawie i nieco futurystycznie, to za dnia przy mocnym słońcu jest słabo widoczny z miejsca kierowcy. Podobnie sprawa ma się z drugim wyświetlaczem od kontrolek, znajdującym się za kołem kierownicy. Jeśli chodzi o jakość wykonania i użytkowanie, Twingo wypada dość przeciętnie w porównaniu z innymi autami z podobnych lat, jednak nie ma przysłowiowej „tragedii”. Coś tam popękało, coś się odkleiło, jednak wszystko działało i nie robiło negatywnego wrażenia. W końcu był to tani, francuski samochód z lat 90, z przebiegiem niemal 300 tys. km.
Jeśli chodzi o przestronność to Twingo pierwszej generacji jest wyznacznikiem tego aspektu wśród aut miejskich. W środku znajdzie się dużo miejsca dla 4 dorosłych osób, a w razie potrzeby przesuwana i składana tylna kanapa zapewni sporą przestrzeń ładunkową. Osobiście wiozłem moim Twingo nową zmywarkę i nie trzeba było nawet wyjmować do tego celu tylnej kanapy (co też jest banalnie proste).



Podsumowanie
Renault Twingo pierwszej generacji to sympatyczne i praktyczne miejskie auto z zadatkami na „janktajmera”. Auto, które zniknęło już z dróg (zwłaszcza egzemplarze przedliftowe), wprowadziło coś nowego do motoryzacji i ma całkiem ciekawą historię. Nie wykluczam, że w przyszłości kupię sobie drugie, w lepszym stanie i na dłużej, ponieważ zwyczajnie dobrze jeździło mi się tym wozem, nie sprawiał problemów i wyróżniał się na drodze. Jeśli dotarliście do końca to gratuluję i do miłego ;).
Zalety:
- Małe rozmiary (przydatne w mieście)
- Niska cena zakupu (choć zaczęły już drożeć)
- Niska awaryjność (jednostek C3G)
- Dobra pakowność i ergonomia wnętrza
Wady:
- Mały wybór na rynku (egzemplarze przedliftowe są już rzadkością)
- Wysokie spalanie (silników C3G)
