Wpis z dedykacją dla znajomych którzy „jakoś” przetrzymali wrzucanie przeze mnie screenów i urywków z serialu ;*
Z rok temu miałem okazję odświeżyć sobie serial Married with Children, znany w Polsce pod swojską nazwą Świata według Bundych. Ostatnio oglądałem pojedyncze odcinki, toteż postanowiłem co nieco napisać o perypetiach rodzinki z Chicago.
Część pierwsza – cukierkowa telewizja <BLEH!>
W brązowych i równocześnie kolorowych, neonowych latach 80. telewizja odgrywała dość istotną rolę w życiu. Tak jak dzisiaj Internet nieraz kreuje modę czy trendy, tak i styl ubierania czy słuchania muzyki był zaczerpywany z MTV. Zresztą z tego niejako narodziło się Miami Vice – no ale nie o duecie gliniarzy z Florydy dzisiaj, bo o nich pisałem jakiś czas temu.
Wówczas seriale telewizyjne pokazywały idealne, a przynajmniej poprawne życie – wszyscy się kochają, jest fajnie i radośnie, po koleżeńsku, a troski i problemy same się rozwiązują. No wiecie, tak szczęśliwe i kolorowo, aż do porzygu. Swego czasu w Stanach królował serial o Cosbych, który był prawdopodobnie wzorcem takich cukierkowo-radosnych tasiemców. Serialu nie widziałem i nawet nie wiem czy go puszczali w jakiejś ogólnodostępnej telewizji XD
Do czasu. Jednym z pierwszych seriali, pokazujących bardziej realne życie, byli właśnie Bundy. Serial, którego oryginalny tytuł można przetłumaczyć dosłownie Żonaty z dziećmi, w Polsce otrzymał – dzięki Polsatowi – Świat według Bundych.
Część druga – kręcimy pilota kurde faja
Wtem pojawiła się nowa telewizja, dzisiaj znany wielu FOX. Jako dość świeża stacja, postanowiono wejść z przytupem na rynek i zaoferować niezbyt poprawny serial. Do projektu zaangażowano Michaela G. Moye’a oraz Rona Leavitta – obaj panowie przez dłuższy czas produkowali MWC, pisali scenariusze odcinków, czy kilkukrotnie mieli mniej bądź bardziej gościnne występy w serii.


Większość odcinków wyreżyserował Gerry Cohen (159), jednak początkowe (sezon 1 i i 2) kręciła także Linda Day; niektóre odcinki nakręciła Amanda Bearse, czyli serialowa Marcy.
Jak wspominali aktorzy w odcinku specjalnym, roboczy tytuł Bundych miał brzmieć Tylko nie Cosby.
Leavitt i Moye dostali zgodę na stworzenie pilota serialu, toteż zabrano się za kompletację obsady. Do roli Ala zaangażowano Eda O’Neilla, aktora mającego mniejsze czy większe gościnne role w różnych serialach. Między innymi w Miami Vice, gdzie kapitalnie zagrał swoją postać.

Do roli małżonki wzięto Katey Sagal, która na casting przyszła z charakterystyczną rudą peruką. Jej pomysł na kurzącą jak smok szlugi leniwą gospodynię domową spodobał się twórcom, więc włączono stylizację Sagal w strój bohaterki.
Trochę ciekawiej robi się sytuacja z serialową Kelly i Budem. Zanim dzieci Bundych zagrali Christina Applegate oraz David Faustino, w tych rolach widziano Tinę Caspary oraz Huntera Carsona. Nagrano nawet niewyemitowanego pilota (z grudnia 1986 roku) z nimi, jednak w opinii twórców nie za bardzo pasowali.
Zamiast nagrywać od początku odcinek, po prostu nagrano nowe sceny z podmienionymi aktorami. Sam pilot także nieco doszlifowano – rozbudowano albo ciut zmieniono niektóre sceny, chociaż wycięto też kilka kwestii. Pilot serii spodobał się włodarzom i ostatecznie wyemitowano go w kwietniu 1987 roku.
Część trzecia – Bundy czyli krótka histe historia
Bundy mieli być całkowitym przeciwieństwem ładnych tasiemców – wszyscy się mniej lub bardziej kłócili ze sobą, problemy były bliższe zwykłym ludziom – chociaż nieraz bardziej przekolorowane i podane w abstrakcyjnym sposób. Pomysł chwycił i nakręcono pilotowy odcinek.
Nazwisko rodzinki wzięło się od zapaśnika King Konga Bundy’ego, chociaż spekulowano że od nazwiska seryjnego mordercy Teda Bundy’ego, od czego odżegnywali się twórcy. Sam King Kong Bundy wystąpił w paru odcinkach.

No ale dobra, o czym jest serial? O życiu „przeciętnej” rodziny z Chicago – Ala, sprzedawcy butów, właściciela niemal spłaconego dodża (w nieokreślonym wieku)

oraz (nie)spełnionego sportowca (tytułowe cztery przyłożenia w jednym meczu) i filozofa-myśliciela oraz człowieka zmęczonego życiem, który uwielbia oglądać Tatę Psychopatę oraz Gliny (ang. COPS) w telewizji.

Jego małżonką była Peggy z domu Wanker (również w nieokreślonym wieku), nazywana Margaret przez swoją matkę, oglądającej nałogowo Phila czy Oprah w telewizji, palącej i stroniącej od prac domowych, jednak coś potrafiącej i pragnącej seksu od męża – który czasem dostaje, w mniej lub bardziej wymuszony sposób.
Do potomków Ala i Peggy zalicza się Kelly – ładnej dajce pierworodnej córce z przebłyskami geniuszu pośród oceanów własnej głupoty. Lubi chłopaków, których Al często wypierdziela znaczy oprowadza po domu w kierunku drzwi. A że się obiją to kogo obchodzi poza kluseczką (Pumpkin w oryginale) jak ją Al nazywa.
No i Bud – synu wykazującym iloraz inteligencji, jednak nie cieszącego się powodzeniem pośród dziewczyn; chociaż to się z czasem zmienia. Wraz z siostrą niemal ciągle toczą spory – on się wyśmiewa z jej inteligencji, zaś ona z jego braku powodzenia oraz rozładowywaczy napięcia że tak powiem.
Dopełnieniem rodziny jest pies – początkowo Buck, zaś w ostatnich dwóch sezonach Lucky.

Wraz z Bundymi na ekranie pojawiają się sąsiedzi czy też znajomi – Marcy Rhoades/D’Arcy, sąsiadka i przyjaciółka Peggy będąca jej przeciwieństwem (pracuje i utrzymuje dom), „lubiana” przez Ala, z którym nieraz się przekomarza – ona przygaduje mu o łysinie bądź pracy, zaś Al odwdzięcza się porównywaniem do kurczaka bądź śmiania z braku biustu.
Pierwszym mężem Marcy był Steve Rhoades (w tej roli David Garrison) – spokojny pantoflarz, który z pomocą Ala z czasem przemyślał swoje relacje.

Drugim był Jefferson D’Arcy (grał go Ted McGintley) – wiecznie szukający pracy przystojniak i przyjaciel Ala, nieraz śmiejący się za plecami kurczaka Marcy.

Oprócz sąsiadów pojawiają się chociażby Griff (kolega z pracy Ala), członkowie Antybab (oryg. NO’MAM) organizacji założonej przez Ala, czy też rodzinka Wanker na czele z nigdy nie pokazaną teściową wokół której zbudowano Wisconsin. Tak, mamuśka Peggy jest tak wielka, że jej mąż wozi ją w przyczepie bo się nie mieści w aucie.
Oraz wiele mniej i bardziej epizodycznych postaci, wraz z gościnnymi występami. W serialu prócz King Konga Bundy’ego pojawili się także między innymi Charles Aaron Bubba Smith, Pat Morita, Linda Blair, czy chociażby Jerry Springer i zespół The Village People.
Część czwarta – La Casa Del Bundy czyli rezy znaczy dom
Bundy jako szczęśliwa ( ͡° ͜ʖ ͡°) rodzina mieszkają w domu na przedmieściach Chicago, pod fikcyjnym adresem 9764/9674 Jeopardy Lane. Zależnie od sezonu czy epizodu numeracja nieco się różniła. Dom grający ich rezydencję faktycznie stoi – jednak od razu mówię, na gugiel mapsach jest zamazany. W pierwszym sezonie elewacja domu jest ciemnobrązowa, zaś w późniejszych już jasnobeżowa.

W serialu wspomniano, że dom Bundych zbudowano na terenach zabranych od rdzennych Amerykanów (znaczy Indian), gdzie mieli swoje wysypisko do wyrzucania mokasynów.
Mieszkanie zbudowano w studiu filmowym. W większości odcinków widać salon z kanapą i telewizorem, stojącą obok kuchnię oraz w tle schody do piwnicy i na piętro oraz drzwi do garażu. W garażu mieściła prywatna-publiczna toaleta Ala oraz rezydowała limuzyna marki Dodge.

Na piętrze mieściła się łazienka oraz trzy sypialnie, wykorzystywane przez członków rodziny. Sypialnia Al i Peggy miała dodatkowo toaletę obok i była najczęściej pokazywana z pomieszczeń na piętrze.
Na zewnątrz domu znajdował się ogród, w którym rodzinka nieraz organizowała grille czy mniej lub bardziej doniosłe uroczystości. Stała tam buda dla psa, ale zazwyczaj Buck (lub Lucky) spał w domu.
Część piąta – DODŻ! AMERYKAŃSKI SAMOCHÓD i inne cztery kółka
Postanowiłem w osobnym wątku poruszyć kwestię samochodów w serialu. No cóż, serial made in USA, gdzie kochają samochody, wiele utworów powstało na cześć aut czy samej kultury zmotoryzowanych. Nie inaczej jest też i w MWC – najbardziej znanym wozem (choć niejedynym w serii) jest Dodge Ala, o którym wspominałem w zestawieniu o gratach z filmów i seriali.
Dodge, a właściwie Plymouth Duster z lat 70.

– był jedynym wozem Ala, największą dumą i jednocześnie utrapieniem, częścią tak zwanej klątwy Bundych, dotykającej męskich potomków rodziny Bundy – między innymi Ala właśnie. Bohater kupił go w czasie nauki w szkole średniej i odtąd towarzyszył mu na dobre i złe, z przewagą tego drugiego.
W czasie kręcenia serialu korzystano z co najmniej trzech Dusterów, grających tego samego dodża. Zmiany kolorów czy ubytki w wyposażeniu tłumaczono w serialu chociażby umyciem czy zdarzeniami niepokazanym widzom. Zbite szyby czy dziurawy wytłumaczono strzelaniem do wozu. Sam dodż miał mieć też pęknięty blok silnika czy rajstopy Peg w roli paska klinowego – mimo tego wóz jeździł. Jakoś XD.
W sezonach 1-4 (do odcinka 4.09 Oh What a Feeling) dodge’a grał niebieski Duster w wersji Gold Duster z 1973 roku.

Jego charakterystyczną cechą były pasy na boku karoserii oraz napis GOLD DUSTER na błotnikach.
W sezonach 4-9 (od odcinka 4.09 Oh What a Feeling do 9.17 Get the Dodge Outta Hell) grał z kolei brązowy Duster, rocznik 1972. Tenże dodż nie miał już ozdobnych pasów i grał najdłużej spośród wszystkich egzemplarzy.

Ostatnim Dusterem był czerwony model z 1971 roku, który pojawił się w sezonie 9, w odcinku 9.17 Get the Dodge Outta Hell i grał do końca serii. Czerwony kolor wytłumaczono zmyciem brudu jaki osiadał się przez lata na karoserii auta.

W jednym z odcinków Dodż miał prawie milonowy przebieg. Po przekroczeniu miliona Al miał otrzymać Dodge’a ale Vipera – wóz ledwo co wprowadzony do produkcji, będący nagrodą za wierność marce i nakulanie takiego przebiegu.

Jak się skończyło, chyba można się domyślić. ; )
Oprócz dodge’a, w serialu przez pierwsze odcinki był obecny wóz Peggy, jakim był Ford Pinto z lat 70. Tak, TO PINTO OD WYBUCHOWYCH ZBIORNIKÓW. Wóz małżonki Ala był widoczny głównie w pierwszym sezonie – w późniejszych czasem go wzmiankowano. Co ważniejsze, wóz Peggy nigdy nie był określony z marki.

Oprócz wozów dwójki bohaterów, na ekranie można było zobaczyć Ala i rodzinkę w chociażby Fordzie Mustangu (odcinek 5.01 We’ll Follow The Sun) czy Lincolnie Town Carze. Epizodycznie pokazywano też inne wozy, chociażby starego Mustanga, którego Steve i Al remontowali

czy też BMW Marcy i Jeffersona.

Z ciekawostek, w odcinku Oh What a Feeling pokazano AMC Pacera oraz Gremlina, zaś w Requiem for Chevyweight przerobionego Mustanga w wersji kabriolet o nazwie Testica 2000.

Małą rolę miał także samochód ochrzczony Kiwi, który istnieje faktycznie i jest norweskim samochodzikiem marki Kewet.

Część szósta – krótkie omówienie sezonów
Serial doczekał się 11 sezonów, kręconych w latach 1987-1997. Przez jedenaście lat doczekał się 263 epizodów, w tym kilku specjalnych, a także dodatkowego odcinka specjalnego z 2003 roku, funkcjonującego jako Świat według Bundych – spotkanie po latach. Przez tyle lat zaszło wiele zmian, mniej lub bardziej drobnych.
Ciekawostka – poza wersją DVD, w Polsce nie podawano tytułów epizodów podczas emisji w telewizji.
UWAGA SEKCJA ZAWIERA SPOILERY
(dalsza część między Ferrari Testarossą z Miami Vice)

I tak, w pierwszym sezonie pojawia się nazywanie Marcy kurczakiem oraz niechęć do Francuzów, w drugim rodzinka po raz pierwszy wyjeżdża poza Chicago – a dokładniej na Florydę na wakacje. W trzecim sezonie czołówka wydania DVD zamiast Love and Marriage ma utwór instrumentalny.
W czwartym sezonie Al zmienia dodża na dodża (wiem, odkrywcze stwierdzenie XD) i ostatni raz pojawia się Steve jako mąż Marcy. W piątym sezonie Marcy wychodzi za mąż za Jeffersona. Dodatkowo premierę ma jubileuszowy, setny odcinek o nazwie Top of the Heap, będący pilotem spinoffa o tej samej nazwie. I szczerze mówiąc odcinek jest do dupy, bo z serialem łączy go tylko postać Ala, która się tam pojawia. Dużo lepiej wypada natomiast kolejny, dwuczęściowy epizod You’ll better Shop Around.
W szóstym sezonie Bud wpada na pomysł Grand Master B (Wielki Mistrz B), zaś Peggy i Marcy trochę przybierają na wadze że tak ujmę. Ponadto Bundy w trzyczęściowym epizodzie The England Show lecą do Wielkiej Brytanii.
W siódmym sezonie wprowadzono Siódmego (ang. Seven), adoptowane dziecko Peggy i Ala, które pojawiło się w kilku epizodach. Jego postać średnio pasowała do serialu, toteż pojawił się w kilku epizodach. Sami aktorzy wspominali, że postać Siódmego niezbyt pasuje do MWC.
W sezonie ósmym z serialem pożegnał się Seven. Jako pomocnika Ala w sklepie dodano Arona (na kilka odcinków); ponadto Al utworzył NO’MAAM czyli Antybaby. W dziewiątym sezonie z kolei ponownie zmieniono dodża i pojawił się Griff (grany przez Harolda Sylvestra) – drugi pracownik obuwniczego, który występował do końca serialu. W dziesiątym sezonie powstał odcinek z Buckiem w roli głównej, Requiem for a Dead Briard – od tego odcinka psem Bundych był Lucky.
No i ostatni sezon, 11. Dość powiedzieć, że poza trzyczęściowym odcinkiem z wątkiem Ala i Peggy, dylogii z dodżem oraz dwuodcinkowym „zakończeniem”, sezon jest dość mocno średni. Ze względu na decyzję o zakończeniu serial Bundy nie dostali finałowego odcinka z prawdziwego zdarzenia.

KONIEC SPOILERÓW
Część siódma – subiektywne zdanie o serialu
Obejrzałem w sumie niemal cały serial, no może poza jednym odcinkiem oraz odcinkami specjalnymi. Dodatkowo obejrzałem wspomniane wyżej Świat według Bundych – spotkanie po latach, które dołączono na wydaniu DVD, a i Polsat swego czasu puścił go podczas swojej emisji serii.
Jakbym mógł go podsumować? Całkiem przyjemnie mi się go oglądało. Nie przeczę, były pewne momenty, kiedy odcinek oglądałem z małym zainteresowaniem, zaś sezon 11 był akceptowalny chociaż nie wybitny. Aczkolwiek nie powiem, dylogię o dodge’u całkiem dobrze mi się oglądało. Jakby nie patrzeć, pewne zmiany w obsadzie – wprowadzenie Jeffersona, Griffa czy Antybab i ich członków wyszło serialowi na plus.
Inna sprawa, że ostatni 11 sezon, sprawia wrażenie niedokończonego i lekko chaotycznego. Dość powiedzieć, że odcinek 257 i 258 można śmiało uznać za zamknięcie serialu; fajnie, tylko po nich był jeszcze jeden odcinek, kręcony wcześniej od tejże dylogii. Czemu tak puścili, nie wiem – oryginalna emisja odcinka 259 też miała miejsce miesiąc po zakończeniu. Na moje to wygląda trochę jak takie lost episode, czyli odcinek, który z różnych powodów wyleciał z listy odcinków, ale go odkopano i wyemitowano potem.
Trochę to niedomknięcie wynika też z faktu dokonanego – po zakończeniu zdjęć do 11. sezonu, w czasie przerwy wakacyjnej, poinformowano twórców i obsadę o zakończeniu serii – w przypadku omawianego w wakacje Miami Vice dość wcześnie podjęto decyzję o tym, stąd finałowy epizod Freefall wyszedł udany.
Gdybym miał określić największą zawartość Bundych w Bundych to powiedziałbym że to sezony 2-6, z późniejszymi pojedynczymi odcinkami z sezonów 7-11. To były moim zdaniem nie tyle najlepsze sezony co takie, które stanowiły skondensowaną istotę serialu.

Tak, były momentami głupie, nieraz mniej lub bardziej absurdalne, ale umówmy się – MWC nigdy nie miało ambicji być moralizatorskim serialem, ani mocno realnym. Ludzie polubili serial bo można było się pośmiać z sytuacji z życia wziętych (choć podkoloryzowanych), zapewniał stały poziom dowcipów, czy wreszcie – w jakimś stopniu pokazywały problemy zwykłych ludzi w przystępnej formie.
Z kolei sezony 1-5 określiłbym jako te, które pachniały świeżością i zaskakiwały kreatywnością twórców. Późniejsze odcinki nie był złe, chociaż wspomniany 11. sezon wyglądał jak odkopywanie starych pomysłów…
Część ósma – do sklepu przyszła gruba baba czyli humor Bundych
W Married… with Children ważną rzeczą jest humor. I nie oszukujmy się, czterdzieści lat temu do humoru podchodzono inaczej jak dzisiaj. Stąd też gros dowcipów w Bundych to humor co dzisiaj określamy dad’s jokes czy inne dowcipy o grubych babach albo o mniejszościach. Nieraz twórcy podśmiewali się ze znanych wówczas osób, czy też z kwestii, które dzisiaj ludzie uważają za nieśmieszne, seksistowskie, suchary albo nie wolno się śmiać bo uraża dumę.

-ale to ona odkryła rad
-bo zostawił go na wierzchu
Czy to źle? Moim zdaniem – NIE. XD
Nie samym dowcipem słownym Bundy stali – nieraz zdarzały się żarty sytuacyjne czy momenty wzięte żywcem ze slapsticku, a co tu ukrywać, slapstick był, jest i będzie. Zdarzały się również bardziej wyrafinowane żarty czy aluzje, pstryczki i nawiązania do osób czy innych dzieł.

Główną osią stale występującego humoru był trójkąt żarty i riposty o grubych babach-małe piersi Marcy-Al nienawidzi swojego życia. Albo jak Al filozofował i wychodziły z tego rzeczy jak credo Bundych – balony, maliny i głupie dziewczyny.

Może i humor był prosty, a nieraz prymitywny, ale tkwiła w tym jego siła i pewna ponadczasowość.
Część dziewiąta – gdzie to leci? czyli emisje, DVD i inne gadżety
Jeśli by ktoś chciał sobie obejrzeć albo odświeżyć Bundych, to sprawa jest w miarę prosta. Jak zacząłem robić wpis z rok temu w wakacje, to Bundy lecieli na dwóch stacjach telewizyjnych (Nowa TV i Polsat Seriale) – obecnie emituje go Nowa TV i Polsat Film 2.

W Internecie jest do obejrzenia na dawnej Ipli (tylko 10 sezonów) oraz dwóch serwisach ( ͡° ͜ʖ ͡°) – zaś wydania dvd można kupić bez większych problemów. Przy czym dodam że to wydania z oryginalnej, angielskiej wersji, czy nawet niemieckiej i innej – polskiej wersji widziałem oferty aukcji tylko pierwszych kilku płyt (okolice 30 złoty każda), poza jedną, całej kolekcji za ponad tysiak. Chociaż widziałem też takie w okolicy dwóch tysięcy – fantaści nie ma co. XD

Jeśli chodzi o polską wersję, to lektorem serialu był nieżyjący już Tomasz Knapik. Z mojej wiedzy, Knapik oprócz czytania serialu na Polsacie czy Nowej TV (Polsat Seriale i inne przybudówki stacji ze słoneczkiem pewnie też), był lektorem także wersji DVD. Nie będę ukrywał, moim zdaniem pan Knapik idealnie pasował do czytania serialu. Zdaję sobie sprawę, że kwestia lektor-dubbing-napisy jest dość subiektywna, ale nie wyobrażam sobie oglądania MWC bez głosu Tomasza Knapika. Zresztą krótkometrażowego Kung Fury również.
Jego głos z taką pesymistyczno-zmęczoną manierą idealnie pasował. Może dorwę kiedyś wersję DVD z napisami, obejrzę serial i może zmienię zdanie, może. Inna sprawa, że tłumaczenie i zagłuszanie czy pomijanie kwestii oryginalnych też nie jest najlepsze.
Poza DVD można dostać także inne rzeczy związane z serialem. W czasie oryginalnej emisji wydawano komiksy bazujące na serialu, ale i też rozwijające niektóre wątki z niego. Dzisiaj da się kupić te komiksy nawet i w Polsce, ale są w nieco zaporowych cenach.

Prócz tego można nabyć koszulkę z Polk High z numerem Ala czy nawet kubki i inne pierdoły – ot klasyk. Widziałem też te dziwne figurki funkopop czy jak to się zwie, ale nie wnikałem.
Część dziesiąta – Frank Sinatra i inne Bad to the bone
W kwestii muzycznej serialu. Najbardziej kojarzonym z nim jest utwór w intrze, wykonywany przez Franka Sinatrę Love and Marriage, oryginalnie nagrany na potrzeby epizodu Producer’s Showcase, musicalu Our Town z 1955 roku. Ten kto jednak wpadł na pomysł umieszczenia go w intrze miał zarąbistego nosa – chyba nie ma osoby co po obejrzeniu chociaż odcinka wiedziałaby co to za utwór. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
W kwestii ścieżki dźwiękowej było jednak nieco ubogo. Najbardziej rozpoznawalnym utworem, prócz Born to be wild, jest słynne Bad to the Bone George’a Thorogooda – nieraz używano go, kiedy Al podejmował męską decyzję i działał. Okresowo pojawiały się także inne kompozycje, jednak były zazwyczaj epizodyczne i duuużo mniej w porównaniu ze wzmiankowanym już kilkukrotnie Miami Vice. Innym, z bardziej znanych, był utwór YMCA od The Village People, którzy gościnnie wystąpili w serialu.
I nie będę ukrywał, jak się dowiedziałem że MWC mieli własny soundtrack wydany na płycie to mocno się zdziwiłem XD.
Część jedenasta – Bundy a Kiepscy

Słowo o Kiepskich, skoro już ich zapowiedziałem. Do Polski serial trafił w 1997 roku, zaś dwa lata później premierę miał kręcony do 2022(!) serial Świat według Kiepskich. Ze względu na podobieństwo nazwy i pewne szczegóły niektórzy doszukiwali się chamskiej zrzyny od pierwowzoru. Prawda jest jednak inna – twórcy Kiepskich inspirowali się serialem z USA, jednak mocno zmodyfikowali koncept, tworząc go pod polskie realia. Bundy byli brani bardziej jako wzorzec sitcomu, aniżeli inspiracja do perypetii dziejących się w kamienicy na Ćwiartki. I całe szczęście, bo dziwnie by wyglądało osadzenie perypetii Bundych w Polsce – co nieraz widać w zagranicznych formatach jakie nam serwują telewizje.
Zamiast domku na przedmieściach było mieszkanie w kamienicy, sąsiad handlował gaćmi na bazarze i był mendą, a inny miał potrzeby typu skorzystanie z prywatnej-publicznej toalety i pełen brzuch. Standardowa głowa rodziny była jako ten bezrobotny, żona była głową domu i karmicielem rodziny i tak dalej. Jedna rzecz wyszła gorzej – Bundy byli nagrywani w studiu z prawdziwą publicznością (na pewno pierwsze dwa sezony), Kiepscy mieli śmiech doklejony, tak zwany z puszki, przez co w późniejszych odcinkach śmiech wydawał się wrzucony na siłę.
Sam tytuł też pierwotnie był inny, miał brzmieć Kiepskich świat, ale ze względu na popularność Bundych postanowiono dopasować tytuł żeby „podpiąć” się pod zagraniczny serial. Jak to wyszło ostatecznie, chyba każdy wie – Kiepscy szli w swoją stronę, Bundy w swoją i poza podobnym tytułem i niektórymi niuansami oba seriale są odrębnym bytem. I dobrze.
Część dwunasta – krótkie podsumowanie
No i znowu się rozpisałem. XD
Obecnie Świat według Bundych uważany jest za kultowy serial. Trudno się dziwić – nadal dostarcza niezłej rozrywki, jest świetną kopalnią cytatów i całkiem dobrze spełnia się jako serial do oglądania w wolnej chwili.
Dziś jest oceniany dwojako, albo jako genialny lub życiowy sitcom, lub też nudny i nieśmieszny zapychacz pełen sucharów albo seksistowskich dowcipów. Jeden znajomy stwierdził że to oglądanie kamienia. XD Dwojako też się patrzy na postać chociażby Ala – kiedyś był uważany przez część fanów za przegranego, obecnie niektórzy twierdzą że mimo wszystko nie miał najgorzej – miał pracę, własny dom, rodzinę i żonę, a narzekał bo był rozczarowany i znudzony życiem. Ja nie dorabiam teorii do tego, bo to kurde sitcom – i on ma bawić, a nie wpadać w filozofowanie.

Niezależnie od ocen innych mogę powiedzieć tyle – świetnie się bawiłem przy oglądaniu. Choć nie uważam go za wybitne dzieło – ani tym bardziej kiepskie – to wszedłby do mojego top 5 ulubionych seriali. Nie notowałbym go wyżej od Miami Vice, ale ciut niżej – inny gatunek, inna konwencja.
Czy warto go dziś obejrzeć? Moim zdaniem, jeśli trafiłeś przypadkiem na niego, i Ci się nie spodobał, to nie męcz się, bo się zrazisz. Jeśli natknąłeś się kiedyś na jakieś fragmenty w Internecie i przypadł Ci do gustu – zapoznaj się bo czemu nie. A jeśli oglądałeś go lata temu, podobał Ci się i chcesz odświeżyć – oglądaj śmiało, najwyżej odbijesz się albo stwierdzisz że jednak lepiej go pamiętałeś/łaś.
źródła: serial (oczywiście XD), Married with Children Wiki, internet
zdjęcia: kadry z serialu, Married with Children wiki, Allegro

Super encyklopedia Bundyzmu 🙂 dzięki